Dąb - królewskie bóstwo

Liść dębu

Dąb – królewskie bóstwo

Kiedy czas przyzwoity do dojrzenia nastał,
Pytała dynia dęba, jak też długo wzrastał?
„Sto lat". „Jam w sto dni zeszła taką, jak mnie widzisz"
Rzekła dynia. Dąb na to: „Próżno ze mnie szydzisz;
Pięknaś, prawda, na pozór, na pozór też słyniesz:
Jakeś prędko urosła, tak też prędko zginiesz”.

Ignacy Krasicki, „Dąb i dynia”

Trudno o bardziej wybitne drzewo! Dąb, spośród wszystkich polskich drzew, najuczciwiej zasługuje na miano „królewskiego”. Potężny, prastary, mocarny, długowieczny - to atrybuty, które w sposób niezaprzeczalny dowodzą majestatu tego drzewa, zaś porównanie kogoś do dębu, to zdecydowanie komplement.

W wierzeniach prymitywnych ludów dąb uważany był za pierwsze drzewo na świecie. Korona służyła za podpórkę nieba (bogowie zamieszkiwali oczywiście ich najwyższe piętra), zaś korzenie sięgały do samego piekła, stanowiąc jego filary. Dąb miał tylko jednego wroga, mogącego go unicestwić – był to piorun. Czy to nie niesamowite, że tego kolosa mógł powalić jedynie ogień pochodzący od bogów? Stąd też nietrudno uwierzyć, że był również uważany za drzewo święte - czczono go, bowiem miał w sobie moc przyciągania gromów i dawania ognia, a także był wielki, potężny i wieczny. Nieśmiertelny. Dzięki swoim supermocom pojawia się zarówno w mitologii greckiej, jak i rzymskiej - był przedstawiany jako drzewo Zeusa, Jowisza i wszelkich bóstw gromowładnych, w tym słowiańskiego Perkuna - i zawsze jest przedstawiany w bardzo dobrym (choć czasem niesamowitym i strasznym) świetle. Kto nie uważał dęba za posłańca czy wręcz ucieleśnienie bogów, pokornie i z lękiem w niego spoglądał, z wiarą, że w dziuplach i między potężnymi konarami siedzą diabły.

Dąb nie tylko symbolizował wielkość i wieczność – u Rzymian był drzewem płodności, pod które spędzano owce, by nabierały witalności i wigoru. Dąb pomagał również zgładzać siły nieczyste – pod nim zakopywano włosy i paznokcie, by nie wskazywały demonom drogi do zmarłego. Paradoksalnie, w dziuplach… porzucano dzieci! Ponoć do dzisiaj Włosi tak określają „dzieci niczyje” – jako pochodzące z dębu.

U Słowian dąbr (stąd nazwa lasu dębowego – dąbrowa) symbolizował boga błyskawic, ognia i nieba. Kult dębu obejmował zarówno oddawanie czci konkretnemu, wybranemu drzewu, składanie mu ofiar, palenie świętych ogni, tańczenie i masę innych pogańskich obrzędów. Posągi Światowida, najwyższego bóstwa Słowian, wykonywano właśnie z drewna dębowego. Kiedy zaś nastało chrześcijaństwo i trzeba było walczyć z pogaństwem wszelkimi sposobami, dęby ścinano toporami i palono, ewentualnie mocowano na przydrożnych drzewach kapliczki i wizerunki Matki Boskiej. Tak w „razie wu”. W końcu potężny, gromowładny dąb mógł istotnie mieć magiczne właściwości. Lepiej dmuchać na zimne…

Znachorzy, samozwańczy doktorzy, lekarze uzdrowiciele i cudotwórcy skwapliwie korzystali z mocy dębów. Liście, żołędzie, całe gałęzie leczyły niemalże wszystko – od kurzej ślepoty, po wrzody, padaczkę, a nawet otyłość – i to śmiertelnie (ponoć można było suszonymi liśćmi dębu tak nieszczęśnika odchudzić, aż umarł). I mimo że uważano dęby za drzewa czarodziejskie, nie uchroniono ich od siekier. Statuty Kazimierza Wielkiego, jedne z pierwszych aktów ochrony przyrody, przepisywały kary za ścięcie dębiny w nie swoim lesie. W zasadzie dzięki tym i kolejnym aktom prawnym możemy dzisiaj podziwiać te piękne drzewa w całym majestacie, a najpiękniejsze i najbardziej okazałe dęby rosną w Wielkopolsce i Puszczy Białowieskiej.

Powiedzenie „chłop jak dąb”, oznaczające mężczyznę hardego, dużego i silnego nie wzięło się znikąd. Nasz najpospolitszy dąb szypułkowy dorasta do 40 metrów wysokości i może żyć nawet ponad 1000 (!) lat, osiągając ponad 10 metrów w obwodzie. Co ciekawe, w średniowieczu sadzono dęby nie ze względu na drewno, a żołędzie. Wartość lasu określała nie zasobność czy jakość drzew, a liczba świń, jakie można było w nim wykarmić – toteż pierwsze plantacje dębowe były ni mniej, ni więcej, a pastwiskami. Dzisiaj żołędzie są zbierane zarówno do dokarmiania zwierzyny, jak i w służbie człowiekowi. Wśród zyskujących coraz większą popularność bezglutenowych mąk, możemy bowiem znaleźć również mąkę żołędziową, zaś napar z żołędzi już od wieków stosowany był jako uboga (choć zdrowa) namiastka kawy. Oczywiście wytwarzano z nich także wódkę.

Drewno dębowe jest najbardziej wytrzymałe spośród wszystkich krajowych gatunków. Ciężkie, twarde, o świetnych właściwościach technicznych, jest cenione w stolarstwie, budownictwie, meblarstwie, kołodziejstwie i szkutnictwie. Stosowane jest przy budowie domów, mostów czy okrętów. Fakt, że inżynierowie ufają dębom na tyle, by powierzyć mu rolę filarów skomplikowanych konstrukcji, tylko dowodzi ich niezawodności.

Ciekawostką jest dąb, który poleżał w wodzie kilkaset lat - zatopiony w bagnie czy rzece – ma drewno w kolorze czarnym, a pod względem wytrzymałości spokojnie mógłby stawać w szranki z dębem, który „wychował się” na lądzie. Atrakcyjna barwa drewna powstaje pod wpływem reakcji chemicznych soli żelaza z wody, w której drzewo było zanurzone, i garbników, których w korze jest od 9 do 20%. Taki czarny dąb nazywany bywa „polskim hebanem” i jest bardzo cenny, zwłaszcza w inkrustracji i meblarstwie ozdobnym.

Surowcem leczniczym jest w przypadku dębu kora młodych pni i gałęzi, zebrana na wiosnę przed rozwojem liści i wysuszona. Z uwagi na liczne właściwości lecznicze i zawartość cennych substancji, jak garbniki, fenole, terpentyny i związki żywicowe, kwercetynę, katechinę, węglowodany i kwasy, ma szerokie zastosowanie – zwłaszcza w leczeniu problemów dermatologicznych i higienie jamy ustnej (płukanki i kompresy mają właściwości ściągające i antyseptyczne). Liście dębowe znajdują zastosowanie w wielu dziedzinach życia codziennego – służą chociażby za dodatek do ogórków konserwowych. Na polskich drobnych monetach także pojawiają się liście dębu – niestety, z niezrozumiałych przyczyn – czerwonego, który jest gatunkiem obcym dla naszej flory.

Autorką tekstu jest Paulina J. Król - leśnik edukator.

Dąb jest jednym z moich ulubionych gatunków. Jego gałęzie w przekroju posiadają piękny wzór, który moi klienci nazywają kwiatkiem. Jest bardzo charakterystyczny i po prostu piękny.

Niedawno trafiłam na żyłę złota! (dwa powalone i całkowicie suche dęby), z których to zrobiłam całą kolekcję biżuterii. Już wkrótce więcej okazów zawita do sklepu. Poniżej urocze dębowe sztyfty.

Kolczyki dębowe
Tagi:

Hania

Koszyk

Twój koszyk jest pusty.

Dokonaj swoich pierwszych zakupów